Boli.
Bardzo.
Literki rozmywają się pod łzami.
Każdy dzień wygląda tak samo.
Płacz.
Ból.
Zranił mnie.
Nie sądziłam, że można tak cierpieć przez chłopaka.
Ból.Uginają się kolana. Z trudem łapię oddech.
Powoli udaje mi się to ukrywać.
W szkole myślą, że już wszystko w porządku.
I niech tak myślą. Reszta niech zostanie dla mnie.
W szkole staram się powstrzymywać od płaczu, ale zaraz po powrocie do domu wybucham.
Szara rzeczywistość. Codzienność. Monotonia. Idę do szkoły. Wracam do domu. Płaczę.
Ból.Czuję przy tym niesamowity ból. Staram się wtedy koncentrować na oddychaniu.
Bardzo.
Literki rozmywają się pod łzami.
Każdy dzień wygląda tak samo.
Płacz.
Ból.
Zranił mnie.
Nie sądziłam, że można tak cierpieć przez chłopaka.
Ból.Uginają się kolana. Z trudem łapię oddech.
Powoli udaje mi się to ukrywać.
W szkole myślą, że już wszystko w porządku.
I niech tak myślą. Reszta niech zostanie dla mnie.
W szkole staram się powstrzymywać od płaczu, ale zaraz po powrocie do domu wybucham.
Szara rzeczywistość. Codzienność. Monotonia. Idę do szkoły. Wracam do domu. Płaczę.
Ból.Czuję przy tym niesamowity ból. Staram się wtedy koncentrować na oddychaniu.
***
Wczoraj to samo.
Najpierw płacz z powodu książki (wzruszający moment).
Później znowu płacz, ale już nie z powodu książki.
Ból.
Mówią, że czas goi rany. Bzdura! Czas przyzwyczaja do bólu. A ból nie przemija, przynajmniej nie w moim wypadku.
Ból, coraz lepiej mi z nim idzie. Udaje mi się go ukrywać. Przed rodzicami i wszystkimi innymi.
Niech to co czuję zostanie dla mnie.
Najpierw płacz z powodu książki (wzruszający moment).
Później znowu płacz, ale już nie z powodu książki.
Ból.
Mówią, że czas goi rany. Bzdura! Czas przyzwyczaja do bólu. A ból nie przemija, przynajmniej nie w moim wypadku.
Ból, coraz lepiej mi z nim idzie. Udaje mi się go ukrywać. Przed rodzicami i wszystkimi innymi.
Niech to co czuję zostanie dla mnie.
***
A teraz ocieram łzy i wyruszam na śmierć (do sklepu). Znowu
to samo. Ukrywanie się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz