czwartek, 27 maja 2010

42.


Takiej wycieczki  jeszcze nie było. Zajebiście w chuj! Wybrałyśmy sobie z M i O dobrą opiekunkę, naszą panią od niemieckiego, która starała się robić wszystko, żebyśmy tylko nie mieli przypału. Ogólnie jechaliśmy na doczepnego. 6 osób z naszej klasy zabrało się z klasą W. i Pani K. Jechałam ja, M, O, D, P, Ś. No i W, mimo, że jest z klasy pani K, to ona jest nasza. Ogólnie wycieczka naprawdę super. Pomijając fakt, że wszystko mnie boli od chodzenia po górach i dostałam klaustrofobii. Przez jeden głupi, mały tunel. Wrr.
***
Kilka tekstów z naszą kochaną Panią E.:

-Tylko mi nie jarać W ŚRODKU, bo jak wyczuję, to was pozabijam normalnie. – Pani E.
-A na balkonie można? - ja
-Ja nie chcę wyczuć w środku. – Pani E.

-Proszę pani, będzie czas wolny? – ja
-Nie wiem, chyba trochę będzie. – Pani E
-W.! Wzięłaś torebkę? – J
-Nie, a co? – W.
-Bo czas wolny będzie – ja
-Bo w torebce papierosy są – Pani E. ze śmiechem.
-Nieee. Nie papierosy, tylko portfel – ja
-Mnie nie przekręcicie. Ja wiem, co wy robicie, bo sama byłam w waszym wieku – Pani E.
-My wiem, że pani wie, ale pozory muszą być. – ja

-Ooo, teraz światła pogaszone i śpią, a przed chwilą do domku biegły – Pani E. ze śmiechem.
-Ja leżę, bo stałam przy oknie i myślałam, ze to pani K. idzie – M.
-No bo panie też chodzą – Pani E.
-To dobrze, że pani do nas przyszła – O.
-A ja mówiłam: siedzieć w środku – Pani E.
-Siedziałyśmy w środku… Tylko nie swojego domku – M.
I tutaj Pani E. wybuchła śmiechem xd.
-Siniaka będę miała, bo się przewróciłam na schodach jak biegłam. Prawie na P2. Wpadłam i bez butów chciałam biec, bo ktoś zadzwonił, że kontrola jest. – M.
-Ja wiem, że dzwonił, bo przy mnie dzwonili. Ja specjalnie wyszłam wcześniej, żeby was ostrzec. – Pani E.
Śmiech.
-Która w ogóle jest godzina? – Pani E.
-Przed północą – ja.
-No to zmęczone nie jesteście? – Pani E.
-Ja po tej dawce adrenaliny to mogę biec do domu i z powrotem. – M.

***

W ogóle, smutno mi, bardzo smutno, że Pani E pracuje u nas tylko na zastępstwo i w przyszłym roku szkolnym wróci do nas Pani W. (której tak nawiasem nienawidzę!). Z dziewczynami postanowiłyśmy kupić jej bukiet na koniec roku szkolnego. Za wycieczkę, naukę i w ogóle. A dzisiaj dałyśmy Pani E. laurkę rysowaną wczoraj w autokarze:
Dla Pani E…
NajZajebistszej pani pod słońcem…
Za dobrą opiekę na wyczce!
I nasze podpisy. Mówimy jej, że kartka taka postrzępiona, bo innej nie mieliśmy, a Pani E. się śmieje i mówi: i innego słownictwa też nie mieliście?

Uwielbiam ją <3 ^^

czwartek, 20 maja 2010

41.


Polskę zalało. Nie całą, ale jednak dużą część. Wiele ludzi straciło wszystko. Teraz bez pomocy innych osób nie dadzą sobie rady. Duża część społeczeństwa nie ma ubezpieczenia na dom. Jeśli tak jest, to odszkodowania nie dadzą. I co tu zrobić? Ja mam to szczęście, że mieszkam w takim mieście i w takim miejscu, że mi zalanie nie grozi. Mam to szczęście i doceniam je, bo wielu ludzi nie ma teraz dachu nad głową. No dobrze, ma. Ale jednak spanie w miejscu, które jest bezpieczne, to nie to samo co spanie we własnym domu, we własnym łóżku, pod ciepłą kołdrą. A co ze zwierzętami? Ja osobiście mam 2 psy, kota i chomika i nie wyobrażam sobie zostawić ich na pastwę losu. A zwierzęta z ZOO? Np. słonie. Co z nimi zrobić? Trzeba jak najszybciej szukać jak najlepszych rozwiązań. Dzisiaj toczyła się dyskusja, bo jakiś tam dyrektor jakiegoś tam ZOO stwierdził, że zwierzęta powystrzela. To może od razu ludzi niech powystrzelają, po co ich ewakuować? Zwierzęta można poprzewozić do innych ZOO, w miejsca, które są bezpieczne. Jestem pewna, że wiele osób zgodzi się pomóc. Bardzo współczuję ludziom, których dotknęła ta tragedia, bo to nie jest tak jak na początku mi się wydawało, 'delikatne zalanie'. Na początku myślałam, że media przesadzają, wszystko zaokrąglają. Przecież nie mogło tak po prostu zalać pół miasta. A jednak mogło. To co zobaczyłam mnie przeraziło. Szczerze współczuję osobom z tamtych rejonów, bo domyślam się, że jest to życie w ciagłym strachu, czy teraz nie nas zaleje. 

środa, 19 maja 2010

40.


Chciałam powiedzieć trochę o szkolnych wycieczkach. Otóż jakąś godzinę temu wróciłam z wycieczki do Poznania. Nie jakiejś tam super-kilkudniowej, jednak uważam, że warto było. Moim wychowawcą jest nauczyciel historii, którą naprawdę kocha, więc oczywiście trzeba było jechać na Cytadelę. Mi i M nie bardzo chciało się zwiedzać muzeum i oglądać pistolety i miniaturowe czołgi, więc, gdy tylko znalazłyśmy księgę pamiątkową, zaczęłyśmy ją przeglądać. Wpisy były przeróżne. Od wierszyków, przez bazgroły dzieci, po coś czego nie zrozumiała żadna z nas, ponieważ było to po chińsku, czy turecku. Były wpisane osoby z Chile, Holandii, Kanady, Szwecji, Rosji, Turcji, USA i Chin, czy Japonii. Następnie mieliśmy jechać do starego ZOO, co nawiasem mówiąc nie przypadło nikomu do gustu, ponieważ większość osób mówi, że nowe jest lepsze. Osobiście nie osądzam, bo w Poznaniu w ZOO nigdy nie byłam. Jednak zamiast pojechać do ZOO, wybraliśmy plan B i pojechaliśmy do kina na ,,Jak wytresować smoka". Na początku nikt nie był zadowolony z tego, że idziemy na bajkę, skoro była masa innych fajnych filmów, jednak to okazało się ciekawe. Jako, że do seansu mieliśmy 2 godziny, to mogliśmy sobie pochodzić po CH (byliśmy w Starym Browarze). Ogólnie na początku siedziałyśmy tylko w KFC, a później krążyłyśmy bez celu, aż w końcu zdecydowałyśmy, że idziemy do FLO. Wyjść z owego sklepu nie mogłyśmy. W końcu Konin to taka wieś, że u nas takich sklepów nie ma. Zakupiłam sobie takie fajne coś, co nie wiem jak opisać xd. Potem weszłyśmy do kukartki, ponieważ zobaczyłyśmy reklamę, że są przecenione kalendarze na 5 zł każdy. Wybrałam sobie taki mały z których można potem powycinać kartki. Gdy już szłyśmy na zbiórkę przed kinem, stwierdziłyśmy, że pojedziemy windą. Kilka razy zjechałyśmy na sam dół, a potem na samą górę. Zabawa była świetna! Ludzie często głupio na nas patrzyli, ale miałytśmy to gdzieś, bo w końcu nikt tam nas nie znał. Kilka razy (jakieś 6) chodziłyśmy do KFC, żeby dolać sobie napoju. Po filmie od razu wyruszliśmy do domu. Szkoda tylko, że jazda trwała tak krótko.
Uważam, że wycieczki szkolne dużo wnoszą do klasy, integrują ją, nawet jeśli kłócimy się o to kto siedzi na tyłach ^^. Chciałabym, abyśmy częściej jeździli na takie wycieczki. W tym roku z moją klasą jest już to niemożliwe, więc chciałabym, abyśmy w przyszłym roku pojechali chociaż na dwudniową.
A teraz byle do wtorku! We wtorek wyjeźdżam z inną klasą i 5 innymi osobami z mojej klasy, do Kotliny Kłodzkiej, na wycieczkę. Będziemy nocować w domkach w Radkowie, a na dodatek naszym opiekunem zostaje pani, którą uwielbiamy. Mam tylko nadzieję, że nie odwołają jej z powodu zalania. 

piątek, 14 maja 2010

39.


Nie potrafię opisać tego, jak teraz się czuję. Jestem zła, rozgniewana, zdenerwowana, zirytowana. Nie wiem, jak On może tak mówić. Wiem, że nadal mi na Nim zależy. Jestem tego pewna. Jednak co do głębszych uczuć do Niego mam sprzeczne odczucia. Kocha trawę i to się nie zmieni. Jeśli tak, to On serio potrzebuje pomocy. Gdyby jej chciał to ja bym zrobiła WSZYSTKO, żeby mu pomóc. Żeby się zmienił… Może jeszcze coś się zmieni. Może.

czwartek, 6 maja 2010

37.


Otóż dnia wczorajszego skończyłam 15 lat. Przez ostatni rok baaaardzo wiele się zmieniło. Między innymi zmieniło się moje podejście do życia, do nauki. Zmienili się znajomi, zmieniły się relacje z rodzicami, z bratem. Można powiedzieć, że zmieniło się prawie wszystko. Nie wiem, czy na lepsze czy może na gorsze. Miejmy nadzieję, że na lepsze. Teraz nie chcę wspominać tego co było, bo zaczynam od nowa, ot co! ;D
Tak dokładniej, to mam kilka postanowień, na moje 15 urodziny. Nie jakiś tam wielkich, ale takich dla siebie, które mam nadzieję, uda się spełnić.
Po 1. Wiem, że w tym roku już za bardzo z ocenami się nie wyciągnę, jednak chciałabym mieć lepsze niż na półrocze, a w przyszłym roku szkolnym, biorę się ostro do nauki. W końcu do liceum trzeba się dostać ^^.
Po 2. Chcę zdobyć zaufanie rodziców na tyle, żeby pozwalali mi na więcej (a już szczególnie w wakacje). Muszę się pilnować, żeby do, i w trakcie wakacji nie mieć żadnego przypału!
Po 3. Muszę zacząć sobie lepiej wybierać chłopaków, bo ostatni dwaj to debile. Mam nadzieję, że kolejny nie będzie takim dzieciakiem jakim był B.
Dobra. Z tym na razie koniec. 3 postanowienia wystarczą, a to i tak dużo jak na mnie. No i chcę poprawić swoją kondycję, ale to już nie jest do tych najważniejszych postanowień, więc się aż tak bardzo nie liczy xd.

Tak nawiasem. Muszę to napisać, żeby poukładać sobie w głowie parę spraw.
Mam cholerny mętlik w głowie i wiele pytań. Do niej, do niego i do samej siebie. Mam nadzieję, że nie wyjdzie z tego nic głupiego, żeby NICZYJE uczucia nie zostały zranione. Muszę przemyśleć, na razie przeczekać aż się ułoży, a jak się nie ułoży, to dopiero zacząć coś robić. Byle nie za wcześnie.