niedziela, 22 lutego 2009

6.


Każdy z nas ma jakieś obsesje, czy może inaczej to ujmując „bzika”, na punkcie czegoś/kogoś. Ja od niedawna mam obsesję na punkcie trampek. Jedne sobie kupiłam gdy byłam w czwartek w centrum handlowym, inne wygrzebałam z piwnicy i „upiększyłam”, wcześniej były całe czerwone, teraz są w czerwono-czarną kratkę. U nas na chodnikach jeszcze śniegu jest pełno, a ja już kupuję obuwie, które niestety na śnieg się nie nadaje. Jeszcze inne trampki znalazłam na allegro i mam zamiar je zakupić gdy tylko dostanę pieniądze. Bardzo zafascynowała mnie też gra na gitarze i poprosiłam tatę, aby kupił mi gitarę klasyczną na urodziny. Od babci chciałabym dostać książkę, o nauce gry na gitarze dla początkujących. Trochę się rozmarzyłam, bo do moich urodzin jeszcze trochę czasu, gdyż obchodzę je w maju (:.
Od rana pada u nas śnieg i pada i pada i padać nie przestaje, coś mi się wydaje, żer jak obudzę się jutro rano nie będzie jak przejść po chodnikach ;). Dzisiaj u nas strasznie zimno, a ja zamiast siedzieć w cieplutkim domu, to się wybrałam najpierw na spacer do lasu z psem, chodziliśmy około 1,5 godziny po lesie i strasznie zmarzliśmy, a potem pojechałam wraz z M. do centrum handlowego, już chyba trzeci raz w tym tygodniu. Za to wybrałam sobie spodnie, które chciałabym, aby babci mi kupiła :). Potem gdy wysiadłyśmy z M. z autobusu zaczęłyśmy rzucać się śnieżkami. Bawiłyśmy się jak dzieci ;). Trochę zmarzłam i zmokłam, ale nie żałuję.
Miałam zamiar przeczytać w ferie kilka książek, jednak pani od polskiego zadała nam krzyżaków, jednak i tak mam zamiar przeczytać dzisiaj książkę pt: „Angus, stringi i Przytulanki”.
Nie wyspałam się dzisiaj o godzinie 2:20 zadzwonił do mnie kolega, bo mu się nudziło na obozie ! Myślałam, że zrobię mu krzywdę, bo mnie obudził, ale i tak gadałam z nim do 3 w nocy ;), dzisiaj podobno też mają (bo wraz z innymi kolegami z pokoju) do mnie dzwonić, zobaczymy czy się wywiążą z obietnicy ;).
Temat trochę zboczył, ale no cóż, bywa

środa, 18 lutego 2009

5.


Po co istnieje takie święto jak Walentynki ? Niby jest to dzień zakochanych, ale tak naprawdę jest to święto zmyślone, przecież to święto wcale nie pomaga w powiedzeniu komuś, że się go kocha, albo mówi się to w odpowiednim momencie i raczej nie są to walentynki, albo nie mówi się tego wcale. Nazwa Walentynki pochodzi od imienia świętego Walentego, patrona zakochanych, ale po co ktoś wymyślił, aby to ,,święto” obchodzić, przecież kocha się cały rok, a nie jeden dzień. Wydaje mi się, że Walentynki wręcz załamują ludzi, bo jak przechodzi osoba która niedawno np. zerwała ze swoim chłopakiem , i widzi całującą się parę, to wcale nie jest to dla niej przyjemne. Ja Walentynki spędziłam z K., P., D., D., K., O. i B. Siedzieliśmy w pewnym miejscu i piliśmy. B., O. i D., poszli do domu około 19, a Ja K., K., P. i D., zostaliśmy na noc. Ja i moja kuzynka K., także miałyśmy iść do domu, a raczej do babci, ale wydarzyło się coś co nas zatrzymało, ale o tym nie chce pisać.
Jak widać Walentynki nie są potrzebne, bo nikomu nie poprawia to nastroju.
 ***
U nas zaczęły się ferie, od poniedziałku nie chodzimy do szkoły, co mnie bardzo cieszy (;. Śniegu też napadało, na ulicach, chodnikach i ogródkach leży biały puch, a ja już miałam nadzieję, ze przyjdzie wiosna. Ferie chcę spędzić jak najlepiej, już w poniedziałek zaczęłam się rozrywać, bo pojechałyśmy z M. i O. najpierw do Mc, a potem do centrum handlowego (o mało co byśmy się nie spóźniły na autobus). Dzisiaj też mam zamiar jechać do CH, aby zakupić sobie trampki. W przyszłym tygodniu chcemy z O. i M. wybrać się na basen, a co będzie dalej się zobaczy ((;.

sobota, 7 lutego 2009

4.


Byłam dzisiaj na wsi. U mojej cioci, u której mieszka teraz mój pierwszy piesek. Ale od początku. 3 lata temu dostałam od rodziców psa o którym już jakiś czas marzyłam. Był to pies rasy owczarek podhalański, którego nazwałam Baca. Był z nami tydzień, później mama zaczęła mi tłumaczyć, że ten pies będzie za duży do naszego domu, że będzie dla niego lepiej, jak oddamy go gdzieś, gdzie będzie miał duże podwórko na którym będzie mógł się wybiegać. Ja za żadne skarby nie chciałam go oddać, bo nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że już nigdy więcej go nie zobaczę. No to tata zaproponował, żebyśmy oddali go do jego kuzynki na wieś, około 20 kilometrów od naszej miejscowości. W końcu zgodziłam się, pod warunkiem, że będziemy go odwiedzać.
 2 i pół roku od kiedy nie ma go.
 2 i pół roku od kiedy nie chodzi za mną wszędzie.
 2 i pół roku od kiedy nie śpi pod moim łóżkiem.
 2 i pół roku od kiedy nie budzi mnie w nocy.
 2 i pół roku od kiedy nie przytula się do mnie.  
2 i pół roku od kiedy nie mam małej, białej, puchatej kuleczki.