Wydaje mi się, że chyba każda dziewczyna ma przyjaciela
chłopaka. Taki przyjaciel jest potrzebny, może pomóc zrozumieć innych
chłopaków, ale czasami z takiej przyjaźni może zrodzić się coś więcej. Ja także
mam przyjaciela, przyjaciółmi jesteśmy już dobre 3 lata, jak nie więcej. Przed
świętami się coś wydarzyło. Poczułam się kochana i sama kochałam, ale on po
jakimś czasie napisał mi, że boi się o przyjaźń i że nic z tego nie będzie.
Jedna koleżanka mówiła mi, że D powiedział jej, że chciał zapomnieć tylko o
innej, druga że do mnie coś czuł, ale chce być z tamtą (W). A mój drugi
przyjaciel (P) i zarówno przyjaciel D, powiedział mi, że W to tylko ściema i że
D, chce żebym była zazdrosna, a mojej kuzynce (K) powiedział, że D nadal się we
mnie, jak on to ujął, buja. Ja nie wiem czy w to wierzyć, bo przecież to byłoby
nienormalne, takie komplikowanie tego wszystkiego. Nasza przyjaźń nie wiem, czy
się popsuła, czy też nie, ale na pewno jest inaczej niż przed tym, gdy ,,coś”
się wydarzyło. Nie wiem, czy to „coś” było warte naszej przyjaźni, ale to nie
ja w końcu zniszczyłam, nie ? Teraz już nie chcę się w nic angażować, bo jak
człowiek się angażuje, to mu bardziej zależy, a im więcej mu zależy, tym więcej
traci. A innym radzę się zastanowić zanim podejmą jakąś decyzję, bo potem może
być za późno na odwrót.
piątek, 30 stycznia 2009
wtorek, 27 stycznia 2009
2.
Jak przechodzę od klasy do klasy. To na szkolnych
korytarzach widzę różne rzeczy. Ludzi pod sklepikiem którzy próbują coś
,,pożyczyć”, chociaż i tak nie mają zamiaru nigdy oddać, ludzi siedzących pod
klasami, którzy się uczą, ludzi siedzących na ławkach i rozmawiających o czymś.
Czasami też niektórzy mnie zaczepiają, proszą o coś, czy pytają. Nie jestem
osobom jakąś tam wielce znaną, ale nie jestem też szarą myszką i nie mogę
narzekać na brak znajomości w szkole, ale wracając do tematu. Jednak
najczęściej na szkolnych korytarzach widuję zakochane pary. Pary idące gdzieś
za rękę, siedzące na ławkach, przytulając, czy nawet całujące się. Czasami jak
tak się zastanawiam, to zazdroszczę takim parą. Zawsze mają do kogo się
przytulić z kim szczerze porozmawiać, czy nawet po prostu pobyć na przerwach.
Oczywiście nie mówię, że nie mam z kim ,,być” na przerwach, bo mogę „być” ze
swoją klasą, z kuzynką, czy nawet czasami z inna klasą, ale takie bycie ze
swoją miłością, z kimś kogo się kocha, kogo darzy się czymś większym, to co
innego niż siedzenie pod klasą i rozmawianie z koleżankami. Chociaż chodzenie z
kimś nie polega na trzymaniu się razem na szkolnych przerwach, to jednak jest
to coś miłego.
poniedziałek, 26 stycznia 2009
1.
Rodzice.
Bywają okropni, cały czas nas kontrolują i czepiają się o
byle głupstwo. Ale są też tacy, którzy o nic nie pytają, ktoś wraca do domu
mówi, że dostał którąś tam z kolei jedynkę, a oni mówią „Jedna jedynka w tą czy
w tą” a my się cieszymy, że są tacy wyluzowani. Ale to, że rodzice nas
kontrolują i czepiają się o każdą gorszą ocenę świadczy o ich miłości. Chcą,
abyśmy mieli w życiu jak najlepiej, abyśmy zdobyli dobry zawód. Mój tata zabrał
mi telefon, ograniczył komputer i wychodzenie z domu, a teraz nie pozwoli
jechać na wycieczkę z inna klasą. I to tylko dlatego, że uważa, że się nie
uczę. Ale ja uważam, ze moje oceny są w miarę dobre. Nie są najlepsze, ale nie
są też najgorsze. Tylko, że mój tata nie patrzy na to, jakie mogłabym mieć
gorsze oceny, jak niektórzy moi znajomi, tylko na to jakie mogłabym mieć
lepsze. Tylko, że niektórzy uczą się lepiej, a inni gorzej i nie chodzi tu
nawet o to, że ja siedzę więcej przy komputerze niż np. M, bo siedzimy miej
więcej tyle samo i uczymy się też tyle samo, ale ja żeby mieć oceny takie jak
ona musiałabym zarywać każdą noc. Tylko mój tata tego nie rozumie, on
uważa, że powinnam się uczyć, jak np. moja sąsiadka A, która ma same
4 i 5, a nie zwraca uwagi na to, że A, po prostu uczy się szybciej niż ja i
lepiej zapamiętuje materiał. Wiem, że tata robi to, aby w przyszłości żyło mi
się lepiej, żebym miała wykształcenie i dobrze zarabiała. I ja też tego chcę,
ale nie mogę przecież całymi dniami siedzieć nad książkami i nie robić nic
innego, bo tak wykitować idzie. Ostatnio uczyłam się WOSu i chociaż uczyłam się
3 w nocy, to i tak z odpowiedzi dostałam 4+. Uczyłam się od godziny 20, ale to
nie moja wina, że zapamiętuję i uczę się w takim tempie, a nie innym. I
niektórzy rodzice powinni to zrozumieć, bo wiem, ze nie tylko moi tacy są.
Subskrybuj:
Posty (Atom)