Ostatnio humor mi dopisuje bardzo. Pogoda piękna, aż się w
domu siedzieć nie chce. A ten tydzień zapowiada nam się bardzo ciekawie. W
poniedziałek mam ognisko u koleżanki, z okazji jej urodzin, w środę
prawdopodobnie mamy ognisko ze scholii, z księdzem, w czwartek mamy ognisko
klasowe, ale tylko dziewczyny, w piątek próba scholii, ma być dłuższa, a w
sobotę o 12 po południu wyjeżdżamy na songs of songs i wracamy w niedzielę
około 7 rano. Natomiast niedzielę mam zamiar poświęcić na odsypianie. Tydzień
zapowiada się ciekawie, nie powiem, jednak wszystkie imprezy, spotkania itp.
Zaczynają się pod wieczór, więc w dzień czeka mnie pakowania. Wyprowadzka tuż
tuż, a jeszcze połowa rzeczy jest nie spakowana. Dzisiaj umówiłyśmy się z D.,
że może przyjedzie do mnie w połowie lipca na kilka nocy i będziemy ode mnie
jeździć na rowerach na wiśnie. W końcu ode mnie to tylko 2 km, a stąd 7.
Natomiast w 3 tygodniu lipca ksiądz organizuje półkolonie dla dzieci i
dziewczyny ze scholii prawdopodobnie pójdą tam pomagać. Też będę przyjeżdżać. W
prawdzie pobudka czeka mnie wtedy o 5, bo o 6.45 będę miała autobus, do którego
będę musiała dojść 4km, więc muszę liczyć, że będzie to godzina drogi, jeśli
nie będę chciała się spóźnić. Lub ewentualnie będę się zabierała z tatą, który
będzie jeździł do pracy. Więc ogólnie wakacje zapowiadają mi się fajnie ;). No…
nie licząc wyprowadzki, ciągłego sprzątania i siedzenia na kartonach. Jednak ta
przeprowadzka ma też swoje plusy. Np. bliżej będę miała do pracy ;). Dalej do
znajomych, jednak jest coś takiego jak autobus, samochód, itp., więc nie
narzekam. Co dalej… zobaczymy ;).
Nadal Go Kocham…