Coraz częściej zdarza mi się wracać myślami do przeszłości. Nie tej zbyt
dalekiej, zaledwie kilka miesięcy wstecz. Coraz częściej uświadamiam sobie jak
bardzo brakuje mi tego pisania, a przede wszystkim czytania tego, co wcześniej
napisane zostało. Bo mimo że teraz jest idealnie, to ja bardzo chcę pamiętać.
Chcę pamiętać wszystko. Moje początki tutaj, jeszcze bez niego, odrobinka
strachu. Nasze poznanie, pierwsze rozmowy. Brak zaufania z mojej strony,
jeszcze większa odrobina strachu. Strachu przed zaangażowaniem. Pierwsze
odczucia i uczucia. Pomieszanie z poplątaniem. Pierwszy pocałunek, a przede
wszystkim pierwszy odwzajemniony
pocałunek. Oczekiwanie nieoczekiwanego i mały plusik na teście ciążowym.
Strach. Ogromny strach. Przed… wszystkim? Teraz już sama nie wiem przed czym. Jego
czułości, gadki w które nie bardzo wierzyłam, a jednak które okazały się
prawdziwe. Przyzwyczajanie się do siebie. Aż w końcu miłość. Trochę potrwało
zanim to poczułam. A teraz z każdym
dniem rośnie coraz bardziej. Chcę pamiętać pierwsze wspólne wyjście, trochę dla
mnie nieporadne. W końcu jest moim pierwszym. Pierwszym naprawdę.
A później chcę tez pamiętać to, co się dzieje dzisiaj. Zakupy, gdy najpierw
on odciąga mnie od niemowlęcych ubranek. „Bo po co. Przecież nie znamy płci.
Wszystko potrzebne dostaniemy w prezencie. Daj spokój, nie kupuj za dużo.” I
kolejne, gdy już się dowiedział, że będziemy mieli córkę. Upatrzenie
sukieneczek, bluzeczek, spodeneczek.
„A. to jest na ponad roczne dziecko, nie ma potrzeby kupować aż tak na
wyrost.”
„A. ona urodzi się w czerwcu, nie potrzebujemy polarowego kombinezonu na
najmniejszy rozmiar.”
Chcę pamiętać wszystko co z związane z nim i z L. Ale chcę pamiętać też wszystko
oddzielnie. Chcę mieć pamiątkę. Nie wiem, czy L. to kiedykolwiek zobaczy. Chcę
pisać dla siebie. By w złych chwilach móc wrócić do tego. Choć na razie złych
chwil nie mamy, bo nawet gdy mnie irytuje każdy dotyk i każdy brak dotyku. Gdy
jęczę, że się źle czuję, żeby mnie zostawił. On wciąż mnie obejmuje, całuje w
czoło i powtarza, że jestem jego aniołkiem, kwiatuszkiem, słoneczkiem. Powtarza
jak bardzo mnie kocha, co wieczór masuje moje obolałe plecy. Co wieczór
podciąga moją koszulkę i gada do L. I daje buziaka także jej. I mimo, że czasem
jej nie czuje, zachwyca się każdym jej ruchem tak samo jak ja. A gdy już
zasypiamy, odgarnia mi włosy z twarzy, okrywa szczelnie kołdrą i upewnia się,
że nie zdrętwieję przez noc. Nawet jeśli miałoby to iść kosztem jego obolałego
ramienia.
![]() |
| I właśnie taki jest ten mój facet :) |

