poniedziałek, 30 września 2013

75.

Coraz częściej mogę sobie powiedzieć 'tak, jestem szczęśliwa' ;)



There so much here to live for anyway
People, passion, love, the clouds that start to rain
Just close your eyes and breathe for a while
Oh c'mon I know you can do it if you try.

sobota, 28 września 2013

74.

Szczere mówiąc w zeszły piątek liczyłam na coś więcej. Mimo to, cieszyłam się , że wyszło jak wyszło. W końcu nigdzie mi się nie spieszy. Tym razem było inaczej. I to kolejny raz spowodowało natłok myśli, w mojej małej główce. Nie mogę się zdecydować. Sama nie wiem czego chcę. To wszystko dzieje się tak cholernie wolno, a jednocześnie tak szybko. Nie, zmieniam zdanie, to się nie dzieje szybko. Może potrzebuję więcej czasu. Może więcej czasu z nim. Jakaś mała część mnie krzyczy, że wcale tego nie chcę. Ta większa część woła o więcej. Zdarza się, że jedna zagłusza drugą. Gdy go nie ma, tak bardzo chcę, żeby był blisko. Gdy jest blisko znowu zaczynam się zastanawiać, czy to jest to czego naprawdę pragnę. Za tydzień robię sobie przerwę. Nawet jeśli najdzie mnie myśl, że chcę zostać, nie zostanę. Za dwa wyjeżdżam, więc znowu zrobi się przerwa. Za trzy zobaczymy jak się ułoży. A za cztery czeka nas kolejna wspólna impreza. Do tego czasu zamierzam zastanowić się nad tym czego chcę.

wtorek, 3 września 2013

72.

I po wakacjach. A tak bardzo chciałabym mieć jeszcze szansę. Chociaż jedną. Proszęproszęproszęproszę! Obiecuję, że ją wykorzystam!
A tymczasem zamierzam się uczyć. Na to jest ostatnia szansa i nie zamierzam jej zmarnować. Wiem, czego chcę i pokażę wszystkim, którzy we mnie nie wierzą, że potrafię. Dam radę. Wystarczy odrobina samozaparcia. I mocna psychika. Nauczyciele straszą. I to bardzo. Dzisiaj były pierwsze lekcje, a ja już mam zapowiedzianą lekturę na piątek, sprawdzian z antyku i powtórkę z biologii na poniedziałek. A jutro jeszcze chemia i jestem pewna, ze pani także nam coś zada. Mam jedynie nadzieję, że nie zrobi żadnej niezapowiedzianej wejściówki przedmaturalnej. Co do tego mam złe przeczucia.
Jest jedna jedyna sprawa z której jestem zadowolona w związku ze szkołą. No, może dwie. Przede wszystkim zmienili nam nauczycielkę od matematyki (TAK!). Dzisiaj mieliśmy z nią pierwsze dwie lekcje i moje pierwsze wrażenie jest naprawdę dobre. Rozumiałam to, co pisałam w zeszycie. A to się naprawdę rzadko zdarzało na tych lekcjach. A przy okazji pójścia do ortopedy w związku z moją wciąż bolącą kostką dostałam zwolnienie z wf. Niestety tylko na miesiąc, jednak wujek który również jest ortopedą powiedział, że bez problemu może mi wypisać i podesłać. Byłabym w niebie, serio. Jako, że jestem w klasie maturalnej powinnam mieć mniej lekcji, szczególnie że przedmioty nierozszerzone przerobiliśmy w 1 i 2 klasie i teraz nie mamy ich wcale. A ja mimo wszystko mam lekcje do 15.10 prawie codziennie. I kiedy ja mam się uczyć do tej matury się pytam? No, kiedy? Chodzę do nienormalnej szkoły. Gdyby ktokolwiek pytał mnie o zdanie, nie poleciłabym jej. Nigdy w życiu. Mamy zapierdol bite dwa lata, żeby klasa maturalna była luźniejsza, a tu dupa. Jak był zapierdol, tak jest zapierdol.
A teraz idę wyprać sobie bluzkę. Pozdrawiam, dobranoc.