Mam sporo do nadrobienia. Ferie zleciały mi strasznie szybko i już w
poniedziałek pora do szkoły. Mam jedno takie postanowienie. Resztę lutego(11
dni), cały marzec i cały kwiecień (11 dni, w które idziemy do szkoły) poświęcam
nauce. Tylko i wyłącznie! Jak będę miała wolniejszy tydzień, wtedy w weekend
wyjdę. Nic poza tym. Tylko nauka, nauka, nauka. Wiem, że dzięki temu w maju nie
będę musiała nadrabiać ocen i będę mogła chodzić na ściankę ^^.
Tak
apropo ścianki. Udało nam się! Oł jee! Było już rozporządzenie budżetu (czy jak
to tam się zwie) i prezydent przeznaczył pieniądze na budowę ściany. I jak się
okazało. Jeśli w kwietniu pogoda będzie dopisywać, to rozpoczną budowę i już w
maju będziemy się wspinać! A pod koniec maja chcemy pojechać w skały.
Zje.bałam
dzisiaj. I to tak totalnie. Ale chyba się nie dogadałam z pewną osobą i nie
widziałam sensu. Po prostu. Nie miałam na to ochoty. Na nic nie miałam ochoty.
Dobrze mi się leżało w objęciach przyjaciela i razem z nim oglądało film.
Dobrze, jak nigdy. Nie chciałam się stamtąd ruszać i uważam, że
dobrze, że nie poszłam. I tak bylibyśmy tam tylko chwilę, bo musielibyśmy
poczekać na B. Więc nie poszliśmy. I uważam, że dobrze się stało. Ups, chyba
się powtarzam.
Dobra,
zupełnie wybiłam się z rytmu i nie mam już weny na pisanie. Mam tylko nadzieję,
że następna notka pojawi się niebawem.
Żegnam.
P.S. Na pożegnanie powiedział ‘I nawet dzisiaj do mnie nie
pisz’. Mogło chodzić o to, że ostatnio go obudziłam, ale mogło też chodzić o co
innego. Nie ważne. W każdym bądź razie sam napisał. I bądź tu człowieku mądry
(a może to było głupi? xd).