sobota, 13 lutego 2010

31.


'Plastikowy świat pełen plastikowych barbie. Popkultura dzieciaków gównem plastikowy karmi'
Karmi. Jedno jebane słowo. Przypomniało mi się jak kiedyś pisałam z B. To było jakoś niedługo przed 7 listopada. Mówił, że pije Karmi i że jak chcę, to żebym do niego przyszła, bo ma jeszcze jedno... Ja pier.dole, jedno słowo. Jedno je.bane słowo, a ja się poryczałam. Z każdym dniem tęsknie coraz bardziej.

czwartek, 11 lutego 2010

30.


Nienawidzę jak tak jest. Nienawidzę, gdy nienawidzę weekendów. A nienawidzę ich tylko dlatego, że nie mogę jego zobaczyć. Strasznie mi się wtedy dłużą i już chcę iść do szkoły. W szkole jak najszybciej chcę przerwę, a po szkole jak najszybciej chcę kolejny dzień. Nawet nie mam czym się zająć. Najchętniej bym się położyła spała i wstała dopiero następnego dnia. Dzisiaj, odkąd wróciłam ze szkoły, robię takie jedno, wielkie NIC. Nudzi mi się strasznie. Obejrzałam jeden odcinek 6 serii dr. House’a, któryś raz z kolei i wtedy przez jakiś zajęta, ale teraz już nie mam co ze sobą zrobić.  Wychodzę nawet 7.20 z domu, bo wiem, że on 7.30 już jest w szkole. Chcę go po prostu spotkać, chociażby ,minąć na korytarzu. Jutro mam lekcje na 8.55. Planuję być w szkole 7.30. Mam na jego punkcie obsesję. Gdy nie widzę, go przez jakiś czas, dostaję szału, zastanawiam się co robi, lub czy czasami o mnie pomyśli.
Mam teraz też wiele pytań w głowie. No bo skoro ze mną zerwał tylko z tego powodu, że ma problemy z prawem i ble, ble, ble, to dlaczego na dyskotece było z D. to co było? Dlaczego miał w opisie, że dyska była zaje.bista? Dlaczego nie powiedział mi tego? Dlaczego nawet na mnie nie spojrzy, gdy mnie mija?
No dobra. Spojrzy. Widzę to. Zauważam takie szczegóły, bo sama często go obserwuję. Widzę, gdy patrzy na mnie, nie długo, ale spogląda co jakiś czas, a zaraz potem odwraca wzrok. Widzę też, że czasami próbuje mnie omijać. Dlaczego?
Mnie strasznie do niego ciągnie. Chciałabym się do niego przytulić, porozmawiać z nim, chociaż stanąć obok niego! Brakuje mi jego bliskości i to bardzo. 

Dobra, wyżaliłam się. Dziękuję, dobranoc. 

środa, 10 lutego 2010

29.


Wrr... Lub jak ja to wcześniej napisałam Rww...
Kaleczna jakaś jestem ostatnio. Wczoraj jak biłam się z kolegą D., o kartkę, to przez przypadek uderzył mnie w nos. I do tej pory mnie boli! xd
Dzisiaj. Najpierw wf. Robimy rozgrzewkę. Nagle czuje jak mnie noga strasznie boli nie mogę na niej stanąć. No i leżę i najpierw wyję z bólu, apotem się sama z siebie śmieje. Poszłam do pielęgniarki. Posmarowała mi maścią i powiedziała, że to ścięgno. Później było już trochę lepiej. Później matma. M. chciała mnie uderzyć zeszytem, ja chciałam się obronić i wyje.bałam łokciem w krzesło. Ałł.
W domu. Schodzę sobie ze schodów i nagle BUM. Ale taki wielkie BUM! Źle nogę postawiłam i spadłam. Kolejne Ałł.
Mama wraca z pracy i co mi mówi? Skręcona. Muszę przez jakiś czas chodzić w bandażu elastycznym i nie ćwiczyć na wf-ie. Świetnie ;/.

Drugie wrr. Walentynki.
NIENAWIDZĘ! Tak, jestem sama.
Po co to w ogóle jest?! W tamtym roku w walentynki się upiłam i nie wróciłam na noc do domu. W tym roku wypadają w niedzielę a w poniedziałek mam karkówkę z historii. Bosko ;/.

Kolejna sprawa.
B.
Tydzień. Równy tydzień od kiedy się rozstaliśmy. Dokładnie, godzina 20.58.
Minął tydzień i dzisiaj się do mnie odezwał. Jak szłam do pielęgniarki na tym wf-ie. Widział jak utykam i zapytał co się stało.
Miałam w opisie, że kostkę skręciłam. Szczerze mówiąc. Ustawiłam taki opis, żeby widział. Żeby napisał coś. Cokolwiek. Jak zobaczyłam, że jest dostępny, to modliłam się, żeby napisał, że jestem kaleką, lub coś innego, ale żeby w ogóle napisał. I napisał! Że 'trzeba było uważać'. Z bananem na papie siedziałam. za długo ta rozmowa nie trwała. 2 wymienione zdania, ale można powiedzieć, ze był to szczyt moich marzeń.
Miałam w tymbarku kapsla z napisem: Marzenia się spełniają. I uwierzyć nie chciałam. Uwierzyć kapslowi? 

piątek, 5 lutego 2010

28.


Wrr. Ku.rwa! Ja pier.dole. No kurde nie. Zły humor mam ;/.
No bo w szkole jest wszystko fajnie i okej i mam dobry humor, a gdy przychodzi wieczór i czas na przemyślenia, to jest źle. Ehh, czasami uważam, że lepiej dla mnie byłoby nie myśleć.
A tak w ogóle, to poprawia mi humor robienie mu na złość xd. Po prostu tak fajnie jest, jak widzę, jak patrzy, jak siedzę u jakiegoś gościa na kolanach xd ;d.

Aa, głowa mnie boli, rodzice stwierdzili, że się głoduję i do tego mam bulimię, i mam imieniny! xd

Sto laaaat! Sto laaat! Padło mi na mózg, no ale cóż, zdarza się. Mam ochotę House'a obejrzeć, więc żegnam xd.


Wyszło gówno, a nie notka, no ale jakoś to przeżyję xd.