Wrr... Lub jak ja to wcześniej napisałam Rww...
Kaleczna jakaś jestem ostatnio. Wczoraj jak biłam się z kolegą D., o kartkę, to przez przypadek uderzył mnie w nos. I do tej pory mnie boli! xd
Dzisiaj. Najpierw wf. Robimy rozgrzewkę. Nagle czuje jak mnie noga strasznie boli nie mogę na niej stanąć. No i leżę i najpierw wyję z bólu, apotem się sama z siebie śmieje. Poszłam do pielęgniarki. Posmarowała mi maścią i powiedziała, że to ścięgno. Później było już trochę lepiej. Później matma. M. chciała mnie uderzyć zeszytem, ja chciałam się obronić i wyje.bałam łokciem w krzesło. Ałł.
W domu. Schodzę sobie ze schodów i nagle BUM. Ale taki wielkie BUM! Źle nogę postawiłam i spadłam. Kolejne Ałł.
Mama wraca z pracy i co mi mówi? Skręcona. Muszę przez jakiś czas chodzić w bandażu elastycznym i nie ćwiczyć na wf-ie. Świetnie ;/.
Drugie wrr. Walentynki.
NIENAWIDZĘ! Tak, jestem sama.
Po co to w ogóle jest?! W tamtym roku w walentynki się upiłam i nie wróciłam na noc do domu. W tym roku wypadają w niedzielę a w poniedziałek mam karkówkę z historii. Bosko ;/.
Kolejna sprawa.
B.
Tydzień. Równy tydzień od kiedy się rozstaliśmy. Dokładnie, godzina 20.58.
Minął tydzień i dzisiaj się do mnie odezwał. Jak szłam do pielęgniarki na tym wf-ie. Widział jak utykam i zapytał co się stało.
Miałam w opisie, że kostkę skręciłam. Szczerze mówiąc. Ustawiłam taki opis, żeby widział. Żeby napisał coś. Cokolwiek. Jak zobaczyłam, że jest dostępny, to modliłam się, żeby napisał, że jestem kaleką, lub coś innego, ale żeby w ogóle napisał. I napisał! Że 'trzeba było uważać'. Z bananem na papie siedziałam. za długo ta rozmowa nie trwała. 2 wymienione zdania, ale można powiedzieć, ze był to szczyt moich marzeń.
Miałam w tymbarku kapsla z napisem: Marzenia się spełniają. I uwierzyć nie chciałam. Uwierzyć kapslowi?
Kaleczna jakaś jestem ostatnio. Wczoraj jak biłam się z kolegą D., o kartkę, to przez przypadek uderzył mnie w nos. I do tej pory mnie boli! xd
Dzisiaj. Najpierw wf. Robimy rozgrzewkę. Nagle czuje jak mnie noga strasznie boli nie mogę na niej stanąć. No i leżę i najpierw wyję z bólu, apotem się sama z siebie śmieje. Poszłam do pielęgniarki. Posmarowała mi maścią i powiedziała, że to ścięgno. Później było już trochę lepiej. Później matma. M. chciała mnie uderzyć zeszytem, ja chciałam się obronić i wyje.bałam łokciem w krzesło. Ałł.
W domu. Schodzę sobie ze schodów i nagle BUM. Ale taki wielkie BUM! Źle nogę postawiłam i spadłam. Kolejne Ałł.
Mama wraca z pracy i co mi mówi? Skręcona. Muszę przez jakiś czas chodzić w bandażu elastycznym i nie ćwiczyć na wf-ie. Świetnie ;/.
Drugie wrr. Walentynki.
NIENAWIDZĘ! Tak, jestem sama.
Po co to w ogóle jest?! W tamtym roku w walentynki się upiłam i nie wróciłam na noc do domu. W tym roku wypadają w niedzielę a w poniedziałek mam karkówkę z historii. Bosko ;/.
Kolejna sprawa.
B.
Tydzień. Równy tydzień od kiedy się rozstaliśmy. Dokładnie, godzina 20.58.
Minął tydzień i dzisiaj się do mnie odezwał. Jak szłam do pielęgniarki na tym wf-ie. Widział jak utykam i zapytał co się stało.
Miałam w opisie, że kostkę skręciłam. Szczerze mówiąc. Ustawiłam taki opis, żeby widział. Żeby napisał coś. Cokolwiek. Jak zobaczyłam, że jest dostępny, to modliłam się, żeby napisał, że jestem kaleką, lub coś innego, ale żeby w ogóle napisał. I napisał! Że 'trzeba było uważać'. Z bananem na papie siedziałam. za długo ta rozmowa nie trwała. 2 wymienione zdania, ale można powiedzieć, ze był to szczyt moich marzeń.
Miałam w tymbarku kapsla z napisem: Marzenia się spełniają. I uwierzyć nie chciałam. Uwierzyć kapslowi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz