piątek, 24 grudnia 2010

46.


Mam już dość tych świąt. Reszta kiedy indziej.

Wesołych świąt i smacznego jajka! ;*

poniedziałek, 20 grudnia 2010

45.


Odnoszę dziwne wrażenie, że mój ostatni rok w gimnazjum, będzie najlepszym rokiem nauki, jaki do tej pory przeżyłam. To co się teraz dzieje jest niesamowite. Dzięki jednemu nauczycielowi, ja i moi przyjaciele zdobyliśmy nową pasję, która mam nadzieję utrzyma nam się bardzo długo i może dzięki niej nadal będzie spędzać razem czas, nawet już po odejściu do innych szkół.
Zawsze chciałam mieć jakąś pasję. Taką, w którą będę wkładała całe swoje serce. I jeszcze do tej pory nie miałam żadnej, jednak wiem, że to jest coś co kocham. Dzięki panu Taternikowi poznałam wspinaczkę. To jest to, co mnie kręci, co chcę robić. Moje hobby, pasja. Na ściance wspinaczkowej pierwszy raz byłam wczoraj. Jednak wiem, że to jest to co chcę robić. Coś co pokochałam od pierwszego wejścia, od pierwszego asekurowania, od pierwszego udanego zawiązania liny i poprawnego użycia gri-gri.
Jednak na razie spełnianie się w tej dziedzinie nie jest łatwe, ponieważ ścianka na którą jeżdżę znajduje się 125km od mojego miasta i sam koszt paliwa dużo wynosi. Jak na razie wyjazdy będą, mam nadzieję, raz w miesiącu, lub częściej. Ale wniosek o powstanie ścianki w moim mieście jest już napisany. Teraz wraz z przyjaciółmi zbieramy podpisy ludzi, którzy chcą, aby coś takiego u nas powstało. Ścianka ma powstać na Sali gimnastycznej przy szkole mojej i podstawówce obok. Dyrektorzy obu szkół nie mają nic przeciwko, są nawet w społecznej inicjatywie na rzecz budowy ścianki, tak samo jak jeden wuefista z podstawówki i jeden z gimnazjum i nasza ósemka, która zaangażowała się w to. Ścianka ma być darmowa. Taternik powiedział, że nie chce, aby to była instytucja komercyjna. Uda nam się. Wierzę w to. W trakcie wakacji powstanie to, na co czekam, a już we wrześniu będę mogła z tego korzystać. Ja i moi przyjaciele, z którymi utrzymam kontakt dzięki wspólnej pasji.
Będziemy wielcy. Będziemy robili coś co kochamy i będziemy robili to wspólnie. O tą ściankę będę walczyć do samego końca. I wiem, że nie będę w tym sama. Żałuję tylko, że tak późno poznałam Taternika i wspinaczkę.

Istnieją bowiem rzeczy, o które warto walczyć do samego końca.

P.S. Dzisiaj bolą mnie wszystkie mięśnie powyżej pasa, ale uważam, że warto było.

sobota, 18 grudnia 2010

44.


Postanowiłam, że wrócę. Baaardzo dawno mnie nie było, jednak to nie z mojej winy! Nie było mnie, ponieważ na tym zadupiu na które się przeprowadziłam nie było baaardzo długo Internetu. Ale zacznijmy od początku.

Początek roku szkolnego zaczął się tak niedawno, a już minęło pół roku. Nim się obejrzę będę przygotowywała się do testów gimnazjalnych, a potem ostatnie wakacje spędzała z moją klasą. Nie wyobrażam sobie rozstania z niektórymi osobami. Jesteśmy ze sobą już 9 lat i uważam, że jesteśmy niesamowicie zgrani. Rzadko, naprawdę rzadko trafia się na taką wspaniałą klasę. Koniec roku na pewno nie obędzie się bez łez.  

Ogólnie rok szkolny mija mi niesamowicie szybko. Jestem w miarę zadowolona ze swoich ocen, jednak nad kilkoma przedmiotami muszę jeszcze popracować, ale da się to zrobić ;].

Święta tuż tuż. Już za tydzień wigilia, a ja z mamą jeszcze nic nie zaczęłyśmy szykować. Nic nie jest posprzątane, żadne zakupy nie są zrobione, ani nic. Jako, że w tym roku wigilia odbywa się u nas jest dużo więcej roboty niż zwykle, bo zazwyczaj wystarczyło pomóc babci trochę, a teraz wszystko robimy z mamą same. Szczerze mówiąc, to cieszę się, ponieważ co wigilię jeździmy do babci, przez co nie spędzam świąt z kuzynką, ponieważ ona jeździ do drugiej babci. Mam nadzieję tylko, że święta nie spieprzą się z powodu jakiejś kłótni, lub choroby dziadka, która ostatnio znowu daje się we znaki. Ale o tym nie dzisiaj.

Ostatnio jest u mnie ciężko z kasą (tak właściwie, to nie mam jej w ogóle), więc postanowiłam nie kupować prezentów. Jedynie dla Młodego będę miała, ponieważ M. da mi piórnik, który wypełnię po brzegi lizakami. A wracając do braku pieniędzy, szukam sobie od jakiegoś czasu pracy. Przeglądam ogłoszenia na stronie regionalnej i ostatnio nawet coś znalazłam, jednak po zadzwonieniu, okazało się, że ogłoszenie jest już nieaktualne. Byłam wściekła, bo pieniądze są mi potrzebne, a myślę, że ta robota nie byłaby aż taka ciężka, a w miarę dobrze płatna, zważając na mój wiek.

Ogólnie rzecz biorąc, to miałam postanowienie na adwent, żeby więcej czytać. I owszem czytam, ale blogów, a nie książek. Jednak mam nadzieję, że w ciągu przerwy świątecznej uda mi się dokończyć 2 książki, które zaczęłam i przez które ostatnio przejść nie mogę i przeczytać 2 inne. Jedna z nich jest naprawdę ciężka, jednak jest to filozofia mojego ukochanego serialu, a mianowicie ‘Dr.House’ <3. Ostatnio nawet się w nią wciągnęłam, jednak przy czytaniu jej nie mogę być zmęczona, bo inaczej nic nie zrozumiem.

Mówiąc szczerze ostatnio nie jest ze mną najlepiej. Było źle, ułożyło się i znowu jest źle. Czasami po prostu czuję się jak to piąte koło u wozu. Czekam tylko na jednego smsa, jednak wydaje się, że nie jestem potrzebna. Jestem tylko wtedy, gdy ktoś ma problem, a nie ma się komu wyżalić. Nie mam nic przeciwko jeśli ktoś chce popłakać w moje ramię, jednak ostatnio tak naprawdę mnie nie ma. Raz na jakiś czas, gdy się komuś o mnie przypomni, wtedy zaistnieję, lecz tylko na pięć minut. To, mimo wszystko boli.

Ostatnio zaczęłam też coraz częściej myśleć o B. Jako, że prawie rok temu wszystko zaczęło się układać (tj. zaczęliśmy ze sobą rozmawiać). Teraz wspominam to, co było. Mam jeszcze smsy od niego i nie zamierzam ich usuwać. Mam też jedno nasze wspólne zdjęcie. Je także pozostawię. Uświadomiłam sobie, że nie chcę o Nim zapomnieć. Był pierwszą osobą, którą obdarzyłam takim mocnym uczuciem i te chwile warto zapamiętać, bo niedługo, gdy już zapomnę o wszystkich przykrościach, będą to miłe wspomnienia. Na razie nadal mnie boli. Nieraz ludziom się wydaję, że jak się z daną osobą nie widuje, to łatwiej zapomnieć. Gówno prawda. Widuję go raz na miesiąc, lub rzadziej, a nadal pamiętam i nadal boli tak samo. Gdy go widzę, wszystko dookoła na chwilę staje, aż serce ściska. To jest trudne, jednak wiem, że w końcu będzie dobrze.

Ewidentnie zaczyna mi czegoś brakować.

P.S. Notka pisana wczoraj, jednak nie opublikowana z powodu braku Internetu.

P.S.2 Widziałam go dzisiaj. Przechodzą przez sklep, spostrzegłam, że siedzi na ławce z jakimś kolegą. Ścisnęło mnie w sercu, jednak tylko przyspieszyłam kroku i wyszłam przed sklep, gdzie czekałam, aż tata po mnie przyjedzie. Jednak zanim przyjechał B. wyszedł ze sklepu. Patrzyliśmy sobie w oczy. To nie było krótkie zerknięcie, jak zazwyczaj, tylko zatrzymał się na chwilę i patrzył mi w oczy, po chwili kolega klepnął go w ramię, więc B odwrócił wzrok i odszedł.
Odszedł. Bez słowa. Po prostu odszedł.
Nie wiem na co liczyłam. Głupia jestem i tyle. Myślałam, że powoli mi przechodzi, jednak gdy tylko znalazłam się w swoim pokoju zaczęłam płakać. A miałam nadzieję, że to już za mną.
Nadzieja matka głupich.