Odnoszę dziwne wrażenie, że mój ostatni rok w gimnazjum, będzie
najlepszym rokiem nauki, jaki do tej pory przeżyłam. To co się teraz dzieje
jest niesamowite. Dzięki jednemu nauczycielowi, ja i moi przyjaciele zdobyliśmy
nową pasję, która mam nadzieję utrzyma nam się bardzo długo i może dzięki niej
nadal będzie spędzać razem czas, nawet już po odejściu do innych szkół.
Zawsze chciałam mieć jakąś pasję. Taką, w którą będę
wkładała całe swoje serce. I jeszcze do tej pory nie miałam żadnej, jednak
wiem, że to jest coś co kocham. Dzięki panu Taternikowi poznałam wspinaczkę. To
jest to, co mnie kręci, co chcę robić. Moje hobby, pasja. Na ściance
wspinaczkowej pierwszy raz byłam wczoraj. Jednak wiem, że to jest to co chcę
robić. Coś co pokochałam od pierwszego wejścia, od pierwszego asekurowania, od
pierwszego udanego zawiązania liny i poprawnego użycia gri-gri.
Jednak na razie spełnianie się w tej dziedzinie nie jest
łatwe, ponieważ ścianka na którą jeżdżę znajduje się 125km od mojego miasta i
sam koszt paliwa dużo wynosi. Jak na razie wyjazdy będą, mam nadzieję, raz w miesiącu,
lub częściej. Ale wniosek o powstanie ścianki w moim mieście jest już napisany.
Teraz wraz z przyjaciółmi zbieramy podpisy ludzi, którzy chcą, aby coś takiego
u nas powstało. Ścianka ma powstać na Sali gimnastycznej przy szkole mojej i
podstawówce obok. Dyrektorzy obu szkół nie mają nic przeciwko, są nawet w
społecznej inicjatywie na rzecz budowy ścianki, tak samo jak jeden wuefista z
podstawówki i jeden z gimnazjum i nasza ósemka, która zaangażowała się w to.
Ścianka ma być darmowa. Taternik powiedział, że nie chce, aby to była
instytucja komercyjna. Uda nam się. Wierzę w to. W trakcie wakacji powstanie
to, na co czekam, a już we wrześniu będę mogła z tego korzystać. Ja i moi
przyjaciele, z którymi utrzymam kontakt dzięki wspólnej pasji.
Będziemy wielcy. Będziemy robili coś co kochamy i będziemy
robili to wspólnie. O tą ściankę będę walczyć do samego końca. I wiem, że nie
będę w tym sama. Żałuję tylko, że tak późno poznałam Taternika i wspinaczkę.
Istnieją bowiem rzeczy, o które warto walczyć do samego
końca.
P.S. Dzisiaj bolą mnie wszystkie mięśnie powyżej pasa, ale
uważam, że warto było.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz