wtorek, 3 września 2013

72.

I po wakacjach. A tak bardzo chciałabym mieć jeszcze szansę. Chociaż jedną. Proszęproszęproszęproszę! Obiecuję, że ją wykorzystam!
A tymczasem zamierzam się uczyć. Na to jest ostatnia szansa i nie zamierzam jej zmarnować. Wiem, czego chcę i pokażę wszystkim, którzy we mnie nie wierzą, że potrafię. Dam radę. Wystarczy odrobina samozaparcia. I mocna psychika. Nauczyciele straszą. I to bardzo. Dzisiaj były pierwsze lekcje, a ja już mam zapowiedzianą lekturę na piątek, sprawdzian z antyku i powtórkę z biologii na poniedziałek. A jutro jeszcze chemia i jestem pewna, ze pani także nam coś zada. Mam jedynie nadzieję, że nie zrobi żadnej niezapowiedzianej wejściówki przedmaturalnej. Co do tego mam złe przeczucia.
Jest jedna jedyna sprawa z której jestem zadowolona w związku ze szkołą. No, może dwie. Przede wszystkim zmienili nam nauczycielkę od matematyki (TAK!). Dzisiaj mieliśmy z nią pierwsze dwie lekcje i moje pierwsze wrażenie jest naprawdę dobre. Rozumiałam to, co pisałam w zeszycie. A to się naprawdę rzadko zdarzało na tych lekcjach. A przy okazji pójścia do ortopedy w związku z moją wciąż bolącą kostką dostałam zwolnienie z wf. Niestety tylko na miesiąc, jednak wujek który również jest ortopedą powiedział, że bez problemu może mi wypisać i podesłać. Byłabym w niebie, serio. Jako, że jestem w klasie maturalnej powinnam mieć mniej lekcji, szczególnie że przedmioty nierozszerzone przerobiliśmy w 1 i 2 klasie i teraz nie mamy ich wcale. A ja mimo wszystko mam lekcje do 15.10 prawie codziennie. I kiedy ja mam się uczyć do tej matury się pytam? No, kiedy? Chodzę do nienormalnej szkoły. Gdyby ktokolwiek pytał mnie o zdanie, nie poleciłabym jej. Nigdy w życiu. Mamy zapierdol bite dwa lata, żeby klasa maturalna była luźniejsza, a tu dupa. Jak był zapierdol, tak jest zapierdol.
A teraz idę wyprać sobie bluzkę. Pozdrawiam, dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz