Jak przechodzę od klasy do klasy. To na szkolnych
korytarzach widzę różne rzeczy. Ludzi pod sklepikiem którzy próbują coś
,,pożyczyć”, chociaż i tak nie mają zamiaru nigdy oddać, ludzi siedzących pod
klasami, którzy się uczą, ludzi siedzących na ławkach i rozmawiających o czymś.
Czasami też niektórzy mnie zaczepiają, proszą o coś, czy pytają. Nie jestem
osobom jakąś tam wielce znaną, ale nie jestem też szarą myszką i nie mogę
narzekać na brak znajomości w szkole, ale wracając do tematu. Jednak
najczęściej na szkolnych korytarzach widuję zakochane pary. Pary idące gdzieś
za rękę, siedzące na ławkach, przytulając, czy nawet całujące się. Czasami jak
tak się zastanawiam, to zazdroszczę takim parą. Zawsze mają do kogo się
przytulić z kim szczerze porozmawiać, czy nawet po prostu pobyć na przerwach.
Oczywiście nie mówię, że nie mam z kim ,,być” na przerwach, bo mogę „być” ze
swoją klasą, z kuzynką, czy nawet czasami z inna klasą, ale takie bycie ze
swoją miłością, z kimś kogo się kocha, kogo darzy się czymś większym, to co
innego niż siedzenie pod klasą i rozmawianie z koleżankami. Chociaż chodzenie z
kimś nie polega na trzymaniu się razem na szkolnych przerwach, to jednak jest
to coś miłego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz