poniedziałek, 26 stycznia 2009

1.


Rodzice.
Bywają okropni, cały czas nas kontrolują i czepiają się o byle głupstwo. Ale są też tacy, którzy o nic nie pytają, ktoś wraca do domu mówi, że dostał którąś tam z kolei jedynkę, a oni mówią „Jedna jedynka w tą czy w tą” a my się cieszymy, że są tacy wyluzowani. Ale to, że rodzice nas kontrolują i czepiają się o każdą gorszą ocenę świadczy o ich miłości. Chcą, abyśmy mieli w życiu jak najlepiej, abyśmy zdobyli dobry zawód. Mój tata zabrał mi telefon, ograniczył komputer i wychodzenie z domu, a teraz nie pozwoli jechać na wycieczkę z inna klasą. I to tylko dlatego, że uważa, że się nie uczę. Ale ja uważam, ze moje oceny są w miarę dobre. Nie są najlepsze, ale nie są też najgorsze. Tylko, że mój tata nie patrzy na to, jakie mogłabym mieć gorsze oceny, jak niektórzy moi znajomi, tylko na to jakie mogłabym mieć lepsze. Tylko, że niektórzy uczą się lepiej, a inni gorzej i nie chodzi tu nawet o to, że ja siedzę więcej przy komputerze niż np. M, bo siedzimy miej więcej tyle samo i uczymy się też tyle samo, ale ja żeby mieć oceny takie jak ona musiałabym zarywać każdą noc. Tylko mój tata tego nie rozumie, on uważa,  że powinnam się uczyć, jak np. moja sąsiadka A, która ma same 4 i 5, a nie zwraca uwagi na to, że A, po prostu uczy się szybciej niż ja i lepiej zapamiętuje materiał. Wiem, że tata robi to, aby w przyszłości żyło mi się lepiej, żebym miała wykształcenie i dobrze zarabiała. I ja też tego chcę, ale nie mogę przecież całymi dniami siedzieć nad książkami i nie robić nic innego, bo tak wykitować idzie. Ostatnio uczyłam się WOSu i chociaż uczyłam się 3 w nocy, to i tak z odpowiedzi dostałam 4+. Uczyłam się od godziny 20, ale to nie moja wina, że zapamiętuję i uczę się w takim tempie, a nie innym. I niektórzy rodzice powinni to zrozumieć, bo wiem, ze nie tylko moi tacy są.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz