Rodzice.
Bywają okropni, cały czas nas kontrolują i czepiają się o
byle głupstwo. Ale są też tacy, którzy o nic nie pytają, ktoś wraca do domu
mówi, że dostał którąś tam z kolei jedynkę, a oni mówią „Jedna jedynka w tą czy
w tą” a my się cieszymy, że są tacy wyluzowani. Ale to, że rodzice nas
kontrolują i czepiają się o każdą gorszą ocenę świadczy o ich miłości. Chcą,
abyśmy mieli w życiu jak najlepiej, abyśmy zdobyli dobry zawód. Mój tata zabrał
mi telefon, ograniczył komputer i wychodzenie z domu, a teraz nie pozwoli
jechać na wycieczkę z inna klasą. I to tylko dlatego, że uważa, że się nie
uczę. Ale ja uważam, ze moje oceny są w miarę dobre. Nie są najlepsze, ale nie
są też najgorsze. Tylko, że mój tata nie patrzy na to, jakie mogłabym mieć
gorsze oceny, jak niektórzy moi znajomi, tylko na to jakie mogłabym mieć
lepsze. Tylko, że niektórzy uczą się lepiej, a inni gorzej i nie chodzi tu
nawet o to, że ja siedzę więcej przy komputerze niż np. M, bo siedzimy miej
więcej tyle samo i uczymy się też tyle samo, ale ja żeby mieć oceny takie jak
ona musiałabym zarywać każdą noc. Tylko mój tata tego nie rozumie, on
uważa, że powinnam się uczyć, jak np. moja sąsiadka A, która ma same
4 i 5, a nie zwraca uwagi na to, że A, po prostu uczy się szybciej niż ja i
lepiej zapamiętuje materiał. Wiem, że tata robi to, aby w przyszłości żyło mi
się lepiej, żebym miała wykształcenie i dobrze zarabiała. I ja też tego chcę,
ale nie mogę przecież całymi dniami siedzieć nad książkami i nie robić nic
innego, bo tak wykitować idzie. Ostatnio uczyłam się WOSu i chociaż uczyłam się
3 w nocy, to i tak z odpowiedzi dostałam 4+. Uczyłam się od godziny 20, ale to
nie moja wina, że zapamiętuję i uczę się w takim tempie, a nie innym. I
niektórzy rodzice powinni to zrozumieć, bo wiem, ze nie tylko moi tacy są.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz