Mimo że przerwa świąteczna zaczyna się już za 2 dni strasznie mam ochotę odpuścić sobie jutrzejszy dzień. Wiem, że nie powinnam, bo mam tylko jedną ocenę z geografii i jak opuszczę kartkówkę, to pani prawdopodobnie nie będzie mnie klasyfikować. Gdybym miała pewność, ze mnie zapyta, albo zrobi kartkówkę, to bym poszła, jednak wiem, że będę żałować, że nie zostałam w domu, jeśli pójdę i cały szkolny dzień będę się nudzić. Zobaczę jeszcze rano na ile będzie mi się chciało wstawać z łóżka.
Dzisiaj był ostatni dzień ściany do 2 stycznia, a ja go przepuściłam. Wcześniej wydawało mi się to być dobrym pomysłem, ponieważ byłam wykończona i jedyne o czym marzyłam to ciepłe łóżeczko i pies przy boku, ale teraz gdy się tak nad tym zastanawiam, to cholernie żałuję. Nie wiem jak wytrzymam do 2 stycznia bez wspinania. Tak długiej przerwy nie miałam od wakacji. Może to na mnie bardzo źle podziałać, wpadnę w totalny regres, nie będę miała ochoty się wspinać, ale z drugiej strony mogę wrócić pełna energii i chęci. Oby tak było, bo ostatnio, mimo że miałam ochotę iść na ścianę, to w momencie gdy już się tam znalazłam, totalnie nie chciało mi się nic robić.
Mama wyjeżdża 7 stycznia. Ja z bratem 14 do niej pojedziemy, żeby spędzić z nią jeszcze tydzień i ja przy okazji pomogę cioci i zarobię sobie trochę. Mam bardzo przeżywa to, ze musi zostawić mnie i Młodego. Nie dziwię jej się. Nie wiadomo jak często będzie mogła przyjeżdżać, ani kiedy ponownie zamieszka z tatą i M. Sama także cholernie bym się bała na jej miejscu, ale wiem, że sobie poradzi. Z resztą, nie będzie miała zbyt dużo czasu na rozmyślanie, a czas tam minie jej w mgnieniu oka.
Ostatnio nic, tylko to.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz