piątek, 25 grudnia 2009

23.


Postanowiłam, że powrócę ^^. Nie będę opisywała, co się działo przez ten czas, bo to już nie istotne, no chyba, że stwierdzę, że się przyda.

Patrzę na książki które dostałam i już spać mi się odechciewa. Wolałabym czytać i czytać i czytać, ale jutro byłabym nieprzytomna, więc, chyba zrezygnuje z tego.

Rozmawiałam z B. I wczoraj i dzisiaj. Wczoraj raczej nie doszliśmy do porozumienia, bo trochę się sprzeczaliśmy, tak właściwie, to chyba go wkurzyła, a że ma on bardzo wybuchowy charakter, starałam się z Nim rozmawiać spokojnie. Dzisiaj chyba się dogadaliśmy i całą winę zrzuciliśmy na urodziny W. Ja: Bo tak. On: bo myślałem, że już Cię straciłem.

K. już mnie wkurza. Cały czas jest przeciwko B. Gada tylko jaki on jest zły i niedobry no i żebym była z D. Taa… bo D mnie wcaaaale nie zranił i wcaaaale przez Niego nie cierpiałam. W końcu jak jej powiedziałam, że jak będę chciała to i tak wrócę do B, to powiedziała, że jeśli go kocham, to żebym z Nim była, ale jak on mnie zrani, to ona go zabije. No cóż, chyba zaryzykuję.

Wigilia. Nie powiem,  była udana. Po 15 wyjechaliśmy pojechaliśmy do babci I, podzieliliśmy się opłatkiem i pojechaliśmy do babci Wu. U Wu, kończyły się jeszcze przygotowania. Była tylko Wu (babcia), eM (dziadek), tata, mama, Młody (czyt. Brat) i maine prababcia. Mama szła na 19 do pracy, więc pojechała wcześniej, my posiedzieliśmy jeszcze z godzinę i wróciliśmy do domu. Prezenty pod choinką były. Dostałam 2 książki, bluzkę z króliczkiem playboy’a , 50 zł, czekoladę i mnóóóóstwo innych słodkości.

Na Wigilii klasowej też było miło, nie powiem, że nie. Od Mon dostałam misia, breloczek i mentosy (^^), a od Ol perfumy (to co, że z Hanny Montany, ważne, że zaje*biście pachną) i czekoladę. Co do reszty wigilii klasowej, opowiadać nie będę, Ci co mają wiedzieć, wiedzą, a Ci co nie mają wiedzieć, się nie dowiedzą, więc niech się nie wtrącają xd.

Na 4 stycznia: Matma (spr) i historia (kartkówa, ale pewnie będę się uczyła duuuużo dłużej niż na spr z matmy. Wrr… ;/)

Kudeł mnie wkurza ;/. Poskarżyła się koledze, że się niby do niej pruje i mam dostać w twarz ponoć. Wiesz co koleżanko, powiem Ci, że się nie boję i mam Cię w dupie ;].

Ahh.. przeglądam swoje zdjęcia i tak stwierdzam, że byłam słodka ^^. BYŁAM, szkoda, że mi minęło.

Prezent dla mamy zrobiony i zapakowany ładnie ;). Dla taty nie ma, bo śnieg się rozpuścił :(.

Jestem zmęczona, chcę poczytać, kot mi zrobił bałagan w pokoju, muszę rozebrać łóżko (nie żebym była zboczona, czy coś xd), matka w pracy, nie mam co palić, na jutro na 9 do kościoła.

Dziękuję za uwagę. Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz