W tamtym roku, babcia miała mi zapłacić za kolonie. Tata
jednak nie wyraził zgody, abym jechała, bo uważał, że mam zle oceny. Nie były
najlepsze, jednak nie byly też najgorsze. Po namowach zgodził się, tylko
dlatego, że obiecalam w tym roku mieć lepsze (tj. dwie tróje i nic poniżej).
Ale tylko się zgodził! Kolonie opłacała babcia. W tym roku, jak rozmawiałam z mamą
o koloniach, to ona twierdzi, że tata mi nie zaplaci. Jeśli ma mi nie zapłacić
za kolonie, to niby po co mam się starać mieć te dobre oceny? W końcu jeśli on
mi nie opłaci, to w tym roku w ogóle nie pojadę. Postanowiłam, że jeśli nie
zapłaci mi za kolonie, to ja nie nie będę się starała o oceny, no bo po co?
Jednak po namyśle stwierdzam, że to postanowienie jest głupie. Nie będę robiła
mu na złość kosztem swoich ocen. Nie mam tera takich, jakie obiecałam mieć i na
półrocze i na koniec, ale wiem, że potrafię i zrobię wszystko, żeby mieć
jeszcze lepsze oceny niż obiecałam mieć! Nie dla niego. Dla siebie. Dla niego
nie zrobię już nic kosztem siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz